rio cleaning
Blog
brudzi biura w Warszawie

Największy problem zimą zaczyna się poza lobby

W jednym z biurowców przy Rondzie Daszyńskiego administracja przez kilka tygodni nie mogła zrozumieć, dlaczego lobby wygląda źle już przed południem. Serwis sprzątający zaczynał pracę o 5:30 rano. O 8:00 podłoga przy recepcji była idealnie czysta. Mimo tego około 11:00 na jasnym gresie pojawiały się ciemne smugi, a przy windach od strony garażu zbierała się wilgoć.

Początkowo wszyscy zakładali, że problemem jest wejście główne. Dopiero później okazało się, że największy ruch zimą odbywał się od strony parkingu podziemnego. Ludzie praktycznie nie korzystali z recepcji od ulicy — większość wjeżdżała windami bezpośrednio z garażu.

To właśnie tam zaczyna się dziś wiele problemów związanych z utrzymaniem czystości w warszawskich biurach. Nie przy drzwiach wejściowych, ale kilka pięter niżej.

Dlaczego biura na Woli brudzą się dziś inaczej niż kilka lat temu

Jeszcze kilka lat temu zimowe zabrudzenia kojarzyły się głównie z mokrą podłogą przy wejściu. W nowych biurowcach sytuacja wygląda inaczej.

Na Woli ogromna część ruchu przeniosła się do garaży podziemnych, bocznych wejść i wind technicznych. W praktyce oznacza to, że błoto pośniegowe rozchodzi się po budynku dużo szybciej niż kiedyś.

Najbardziej widać to w open space’ach z jasnymi wykładzinami. Rano podłoga wygląda dobrze, ale około południa pojawiają się ciemniejsze ścieżki między biurkami. Co ciekawe, często nie są to nawet ślady po butach pracowników.

Przy obsłudze jednego z office’ów na Woli zespół RIO Cleaning zauważył, że największy problem powodowali:

  • kurierzy wchodzący od strony garażu;
  • dostawy cateringu w godzinach lunchu;
  • krótkie przejścia między windą a recepcją.

Administracja długo szukała przyczyny, bo główne lobby wyglądało perfekcyjnie.

Tak właśnie wygląda dziś realne sprzątanie biur w Warszawie zimą — problem często pojawia się tam, gdzie nikt początkowo go nie szuka.

Najbardziej niszczy nie śnieg, tylko sól i wilgoć, których nie widać od razu

W wielu budynkach pierwsze oznaki zimowych zabrudzeń widać dopiero po kilku tygodniach. Na początku podłoga wygląda po prostu na mokrą. Później pojawiają się matowe ślady, ciemniejsze narożniki i białe osady przy listwach.

Najszybciej zużywają się zwykle nie same płytki, ale miejsca przy fugach oraz wejściach obrotowych. Szczególnie w biurowcach z jasnym kamieniem naturalnym.

Problem polega na tym, że sól drogowa nie działa od razu. Najpierw miesza się z wilgocią i pyłem nanoszonym z parkingów. Dopiero później zaczyna zostawiać trudne do usunięcia ślady.

W części biur codzienne mycie paradoksalnie pogarsza wygląd podłogi zimą. Dotyczy to głównie ciemnego gresu, na którym po wyschnięciu zostają smugi z soli oraz twardej wody. W takich miejscach dużo lepiej działa regularne usuwanie wilgoci w ciągu dnia niż jedno intensywne czyszczenie wieczorem.

Firmy zajmujące się utrzymaniem czystości w warszawskich biurach coraz częściej zmieniają więc zimą nie tylko częstotliwość pracy, ale również sam sposób serwisowania powierzchni.

Problemy biur zimą na Woli często zaczynają się od źle zaprojektowanego wejścia

Część administratorów nadal zakłada, że wystarczy położyć większą matę wejściową i problem zniknie. W praktyce zimą ogromne znaczenie ma cały układ komunikacyjny budynku.

W jednym z biurowców przy Prostej problem pojawiał się codziennie w tym samym miejscu — kilka metrów za recepcją. Powód okazał się banalny: pracownicy skracali sobie drogę do wind i omijali większość mat tekstylnych.

Po godzinie cała wilgoć trafiała na gres przy bramkach.

Najczęściej problem pojawia się:

  • przy windach od strony garażu;
  • na krótkich odcinkach wykładziny między recepcją a open space’em;
  • przy bocznych wejściach używanych przez dostawców.

Takie rzeczy trudno zauważyć z perspektywy raportu czy harmonogramu sprzątania. Widać je dopiero podczas normalnej pracy budynku.

Właśnie dlatego dobrze zorganizowane sprzątanie biur w Warszawie zimą coraz częściej przypomina obserwowanie przepływu ludzi niż klasyczne mycie powierzchni według checklisty.

Dlaczego niektóre biura wyglądają gorzej godzinę po myciu niż przed serwisem

To jeden z częstszych powodów frustracji po stronie najemców.

Biuro zostało posprzątane. Recepcja pachnie świeżością. Podłoga wygląda dobrze. Po godzinie pojawiają się pierwsze ślady i całość sprawia wrażenie zaniedbanej.

Najczęściej problem nie wynika ze złej jakości samego serwisu. Zimą decydują drobiazgi: moment wymiany mokrych mat, ruch między parkingiem a open space’em albo wilgoć zbierająca się przy windach.

W części warszawskich biur największy chaos robią nawet nie pracownicy, ale osoby przychodzące tylko na chwilę — dostawcy, kurierzy, goście czy ekipy techniczne. Kilkanaście wejść w ciągu godziny potrafi zostawić więcej wilgoci niż cały poranny ruch pracowników.

Takie problemy biur zimą na Woli trudno rozwiązać samą chemią albo dodatkowym myciem podłogi wieczorem.

Jak dziś wygląda dobrze ustawiony zimowy serwis biurowy

Najlepiej działające serwisy zimowe wcale nie skupiają się wyłącznie na „sprzątaniu”. Bardziej przypominają bieżące zarządzanie najbardziej obciążonymi miejscami w budynku.

Przy jednym z biurowców obsługiwanych przez RIO Cleaning największą poprawę dała nie dodatkowa chemia ani większa liczba pracowników. Wystarczyło przenieść jedną matę tekstylną bliżej wyjścia z windy od parkingu podziemnego. Po kilku dniach liczba zabrudzeń przy recepcji wyraźnie spadła.

W innym budynku problemem okazały się nie same podłogi, ale metalowe profile przy wejściu obrotowym. Wilgoć zbierała się tam przez cały dzień, a później była roznoszona po lobby przez kółka walizek i foteli biurowych.

Najlepiej działające zimowe serwisy zwykle skupiają się na:

  • szybkiej reakcji w godzinach największego ruchu;
  • kontrolowaniu wilgoci przy windach i wejściach;
  • obserwowaniu realnych tras poruszania się ludzi po budynku.

I właśnie na tym dziś polega skuteczne utrzymanie czystości w warszawskich biurach zimą — nie na idealnie wyglądającym harmonogramie, ale na rozumieniu, jak budynek naprawdę działa w ciągu dnia.

FAQ

Dlaczego rano podłoga wygląda dobrze, a po godzinie już nie?

W części biurowców problemem nie jest samo sprzątanie, ale moment największego ruchu. Jeśli kilkaset osób wchodzi do budynku w ciągu 30–40 minut, wilgoć bardzo szybko przenosi się z wejścia do wind i open space’u. W takich sytuacjach nawet dobrze wykonany serwis poranny nie wystarcza bez krótkiej reakcji w ciągu dnia.

Czy parking podziemny naprawdę robi większy problem niż wejście główne?

W wielu nowych biurowcach — tak. Szczególnie tam, gdzie pracownicy wjeżdżają windą bezpośrednio na piętro biura. Wilgoć i sól nie zatrzymują się wtedy przy recepcji, tylko od razu trafiają na wykładziny i ciągi komunikacyjne.

Dlaczego zimą najbardziej brudzą się okolice wind?

Bo tam zatrzymuje się wilgoć z butów i kółek walizek. W części budynków problem zwiększa dodatkowo różnica temperatur między garażem a powierzchnią biurową. Woda wolniej odparowuje, a podłoga przez większą część dnia pozostaje lekko wilgotna.

Czy częstsze mycie zawsze poprawia wygląd podłogi?

Nie zawsze. Na części ciemnych powierzchni po wyschnięciu zostają smugi z soli i twardej wody. Dlatego zimą lepiej działa regularne usuwanie wilgoci niż jedno intensywne mycie dużą ilością chemii.

Co administracje biurowców najczęściej zauważają dopiero po kilku tygodniach zimy?

Najczęściej chodzi o miejsca, których początkowo nikt nie traktuje jako problematyczne — boczne wejścia, krótkie odcinki wykładziny przy windach albo strefy przy ekspresach do kawy. To właśnie tam po czasie pojawiają się ciemniejsze ślady i nierównomierne zużycie powierzchni.