rio cleaning
Blog
biuro w Warszawie

Dlaczego sprzątanie biur w Warszawie wymaga innej organizacji niż w mniejszych miastach

Ósma rano w biurowcu na Służewcu, w rejonie, który sami pracownicy od lat nazywają Mordorem. W windzie mijają się ekipy sprzątające dwóch różnych najemców — każda w innych godzinach, każda z innym zakresem prac. Piętro wyżej Office Manager firmy, która przeprowadziła się z Poznania, otwiera trzecią z kolei ofertę na sprzątanie biura i nie może zrozumieć, skąd biorą się tak duże różnice w cenie i zakresie względem tego, do czego był przyzwyczajony. Powierzchnia biura jest niemal identyczna jak wcześniej. Zespół — podobnej wielkości. A jednak oferty wyglądają, jakby dotyczyły zupełnie innego rodzaju obiektu.

Różnica nie wynika z samego metrażu. Wynika z tego, jak funkcjonuje budynek, w którym ten metraż się znajduje.

Dlaczego wielkość miasta wpływa na sposób organizacji sprzątania

Warszawa nie jest po prostu większym miastem niż na przykład Radom czy Kielce — to inny model funkcjonowania przestrzeni biurowej. W mniejszym mieście biuro zwykle zajmuje samodzielny budynek albo jedno piętro kamienicy, z jednym najemcą i jedną administracją, z którą firma sprzątająca ustala zasady bezpośrednio. W Warszawie biuro najczęściej dzieli budynek z innymi najemcami, restauracjami na parterze, punktami usługowymi i strefą coworkingową działającą obok.

Nie chodzi o to, że stołeczne biura są trudniejsze w utrzymaniu z samej swojej natury. Różnica polega na tym, że warunki, w jakich działa ekipa sprzątająca, są ustalane nie tylko przez najemcę, ale też przez zarządcę budynku, regulamin obiektu i harmonogramy innych firm pracujących w tym samym miejscu, w tym samym czasie. Sprzątanie przestaje być relacją dwustronną — klient i wykonawca — a staje się elementem większego systemu, w który trzeba się wpasować, zanim jeszcze ktokolwiek zacznie sprzątać.

Widać to nie tylko na Służewcu. Podobny model funkcjonowania mają nowe kompleksy biurowe na Woli, wyrastające wokół Ronda Daszyńskiego, czy budynki klasy A w ścisłym centrum — różne dzielnice, ten sam mechanizm współdzielonej infrastruktury.

Warszawskie biurowce funkcjonują inaczej niż typowe budynki biurowe

W klasycznym niewielkim biurze przestrzeń dzieli się prosto: pokoje, korytarz, mała kuchnia. W biurowcu klasy A w centrum Warszawy ta sama firma korzysta jednocześnie z różnych rodzajów przestrzeni, a każda z nich generuje inny rodzaj zabrudzeń i wymaga innego rytmu pracy:

  • open space, gdzie ruch trwa praktycznie bez przerwy przez cały dzień pracy,
  • recepcja, która jako pierwsza buduje wrażenie u każdego gościa wchodzącego do biura,
  • sale konferencyjne, używane punktowo, ale intensywnie — kawa, dokumenty, ślady po spotkaniach,
  • strefy coworkingowe, gdzie w ciągu dnia zmieniają się osoby korzystające z tych samych stanowisk,
  • kuchnie i aneksy socjalne, obciążone przez cały zespół, a nie przez pojedyncze osoby,
  • powierzchnie wspólne z innymi najemcami, gdzie odpowiedzialność za czystość jest podzielona między różnych administratorów budynku.

Te same funkcje w mniejszym mieście często ze sobą sąsiadują i faktycznie działają jak jedna przestrzeń — recepcja to zarazem poczekalnia, a kuchnia bywa też miejscem krótkich spotkań. W warszawskim biurowcu klasy A poszczególne strefy są zwykle projektowane i zarządzane osobno, każda z inną funkcją i innym reżimem użytkowania, co wynika z samej architektury budynku, a nie z decyzji najemcy. Firma sprzątająca musi to rozróżnienie rozumieć, zanim zaproponuje jakikolwiek harmonogram — inaczej zaproponuje rozwiązanie dopasowane do biura, które nie istnieje.

Duża rotacja pracowników i gości zmienia harmonogram prac

W mniejszym biurze harmonogram sprzątania da się ustalić raz i utrzymywać go bez większych zmian — liczba osób korzystających z przestrzeni jest stabilna, a ruch gości sporadyczny. W warszawskim biurowcu ten sam harmonogram przestaje działać, gdy do stałego zespołu dochodzi codzienny napływ gości, kandydatów na rozmowy kwalifikacyjne, kurierów i przedstawicieli innych firm z tego samego piętra.

Skutkiem jest to, że najbardziej obciążone miejsca — recepcja, korytarze prowadzące do sal konferencyjnych, toalety przy wejściu — brudzą się w zupełnie innym tempie niż reszta biura. Firma sprzątająca, która trzyma się jednego stałego harmonogramu dla całej powierzchni, prędzej czy później zostawia te punkty w gorszym stanie, niż oczekuje najemca. Rozwiązaniem nie jest częstsze sprzątanie wszystkiego, tylko rozdzielenie stref na te, które wymagają kontroli wielokrotnie w ciągu dnia, i te, które można obsłużyć raz.

Centrum Warszawy oznacza dodatkowe wyzwania logistyczne

Praca w budynku położonym w ścisłym centrum biznesowym Śródmieścia — czy to przy Rondzie ONZ, czy w okolicach placu Bankowego — rządzi się zasadami, których nie znajdziemy w mniejszych miastach ani nawet na warszawskich obrzeżach. Zanim ekipa sprzątająca w ogóle wejdzie na piętro, musi poruszać się w systemie ograniczeń narzuconych przez administrację budynku:

  • określone godziny, w których można korzystać z wind towarowych i wjeżdżać z wyposażeniem,
  • osobne identyfikatory i procedury wejścia dla firm zewnętrznych,
  • ograniczony dostęp do niektórych stref poza godzinami pracy najemcy,
  • konieczność zgłaszania obecności ekipy recepcji lub ochronie budynku.

Winda towarowa w budynku przy centralnym punkcie miasta bywa dzielona między firmę sprzątającą, dostawców mebli, kurierów i ekipy techniczne obsługujące inne piętra — a to oznacza kolejkowanie i konieczność wcześniejszego rezerwowania konkretnego przedziału czasowego. W biurze w mniejszym mieście, gdzie budynek ma jednego najemcę i własne wejście, taki problem po prostu nie występuje.

To właśnie dlatego organizacja sprzątania biur w centrum wygląda inaczej niż w biurowcu na obrzeżach miasta czy w innym mieście — nie chodzi tu o samą pracę osoby sprzątającej, tylko o cały łańcuch ustaleń, które trzeba przejść, zanim ta praca w ogóle się zacznie. Firma, która nie ma doświadczenia w takich budynkach, traci na to czas, który powinien iść na samo sprzątanie.

Nie każda firma sprzątająca jest przygotowana do obsługi dużych biurowców

Obsługa dużego biurowca w centrum Warszawy to zupełnie inna skala organizacyjna niż sprzątanie niewielkiego biura w mniejszym mieście. Firma musi zapewnić stały skład zespołu, zastępstwa na wypadek nieobecności bez przerywania pracy oraz osobę, która na bieżąco komunikuje się z administracją budynku — bo to administracja, a nie tylko sam najemca, ustala część zasad.

Dochodzi do tego kontrola jakości, która w małym biurze często sprowadza się do wizualnej oceny przez samego najemcę, a w dużym kompleksie biurowym wymaga systematycznych przeglądów, bo błąd na jednym piętrze łatwo umyka uwadze, dopóki nie zgłosi go inny najemca albo administracja. Elastyczność harmonogramu też ma inne znaczenie — zmiana godzin pracy jednego zespołu w biurowcu z wieloma najemcami może wymagać przesunięcia całego planu dnia, a nie tylko jednej wizyty.

Dlatego profesjonalne sprzątanie biur w Warszawie to w praktyce coś innego niż przeniesienie modelu pracy z mniejszego miasta na większą skalę — to organizacja zbudowana pod specyfikę konkretnego typu budynku, nie uniwersalny schemat możliwy do skopiowania z dowolnego innego miejsca.

Jak wygląda dobrze zorganizowane sprzątanie biura w Warszawie

Taki poziom organizacji widać nie po liczbie osób w zespole sprzątającym, tylko po tym, czy firma rozumie, jak funkcjonuje konkretny budynek. Zna godziny szczytu w recepcji, wie, które strefy wymagają kontroli częściej niż inne, ma ustalony sposób komunikacji z administracją i potrafi reagować, gdy w budynku pojawia się dodatkowe wydarzenie — konferencja, rekrutacja, wizyta klienta zagranicznego.

Dobrze zorganizowane sprzątanie biura w Warszawie zaczyna się nie od wyboru środków czystości ani liczby pracowników, lecz od zrozumienia sposobu funkcjonowania budynku. Dopiero wtedy można stworzyć harmonogram, który odpowiada sposobowi funkcjonowania budynku oraz rzeczywistym potrzebom najemcy, a nie tylko powierzchni zapisanej w umowie.